Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Najpierw chce napisać kilka słów o mojej chorobie. Zaczęłam poważnie chorować od 2010 r. Lekarze nie bardzo wiedzieli co mi jest. Powoli traciłam siły, wagę a w końcu straciłam mowę. Zaczęłam chodzić o kulach. Traciłam równowagę , bez powodu na prostej drodze przewracałam się. Pamiętam jak leżąc w jednym ze szpitali pani psycholog powiedziała mi , że już nigdy nie będę normalnie mówić i chodzić. Może mi wrócić mowa, tylko częściowo, ale czysto nie będę mówić nigdy.

W sierpniu 2015r byłam na rekolekcjach w Częstochowie podczas których Ojciec wygłaszał konferencje. Po konferencji ojciec Eugeniusz zapraszał do Ogniska Bożego Pokoju, które założył w Suchcicach. Pewnego dnia zadzwoniłam do Ojca z zapytaniem czy mogę przyjechać do Suchcic. Ojciec wyraził zgodę i tak pojechałam do Ogniska. Po przyjeździe Ojca nie było, ale zostałam serdecznie przyjęta. W Ognisku obowiązują zasady, które mi bardzo odpowiadają. Podczas modlitwy w małej kaplicy (wtedy jeszcze nie było dużej kaplicy) mogłam się wypłakać , bo Matka Boża Królowa Pokoju sprawiła , że w kaplicy „popsuło” się światło i nikt nie widział jak płaczę.

Kiedy przyjechał ojciec Eugeniusz poszłam do niego na rozmowę, na której zasugerował mi potrzebę spowiedzi generalnej i dał mi materiały przygotowujące do spowiedzi. To było moje marzenie. Wcześniej niestety nie znalazłam księdza, który by mnie wyspowiadał. Oczywiście Ojciec nic
o tym nie wiedział, że ja pragnę się wyspowiadać z całego życia. I tak Matka Boża Królowa Pokoju zaczęła porządkować moje życie duchowe. Od tej pory otrzymałam razem z mężem wiele łask. Mąż też po wielu staraniach odbył spowiedź generalną. Przestaliśmy z mężem palić papierosy.
W naszym domu nie ma alkoholu, nie kupujemy i nie częstujemy.

W 2017 roku wybraliśmy się z mężem na pielgrzymkę do Medjugorie. Tam Matka Boża Królowa Pokoju dała mi łaskę wejścia na górę Kriżevac. Był to dla mnie bardzo duży wysiłek i trud , bo chodziłam o kulach. Miałam problemy z chodzeniem po prostej drodze, a co dopiero po kamieniach, pod górę i z góry.

Kolejną wielką łaskę otrzymałam z mężem półtora roku temu,
a mianowicie codzienna msza święta. Wcześniej mąż kiedy wychodziliśmy razem w tygodniu na mszę świętą pytał a jakie dzisiaj święto? Dzisiaj nie pyta tylko po prostu idziemy.

We wrześniu 2019 roku „coś” ciągnęło mnie do ogniska. Ojciec Eugeniusz organizował modlitwę pod Krzyżem. W ognisku potrzebowali wolontariuszy. Postanowiłam pojechać. W Ognisku trwa adoracja Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie w dzień i w nocy. Starałam się po 2,3 godziny adorować Pana Jezusa i trwać przy Maryi Królowej Pokoju. W ciągu dnia posługiwałam w kuchni przygotowując posiłki, oraz czyściłam chodniki między domami z chwastów. Mimo złego samopoczucia pomagałam jak mogłam. Dla zdrowej osoby może to co robiłam to normalna zwykła praca , ale dla mnie to duży wysiłek i trud.

Wieczorem będąc już w pokoju usłyszałam wewnętrzny głos „możesz chodzić”. Pomyślałam ,że tak. Skoro wyrywając chwasty chodziłam noga przy nodze bez kul to spróbuję. I tak dzięki Matce Bożej Królowej Pokoju zaczęłam chodzić bez kul, ustąpiły bóle nóg i rąk i zaczęłam  normalnie chodzić i czysto mówić.

Co prawda została mi jeszcze jedna „mała” choroba nerek, ale mam co ofiarować Bogu. Za wszystko codziennie dziękuję Maryi mojej ukochanej Mamie i Bogu Ojcu – kochanemu Tacie. Nie mogę pominąć Ojca Eugeniusza, Agnieszki oraz mojego męża.

W ostatnią sobotę października pojechaliśmy z mężem na Św. Krzyż. Szliśmy na szczyt pod górę kamienistą drogą 2 km i po drodze odprawialiśmy Drogę Krzyżową. Szłam jak zdrowy człowiek. Kiedyś, gdy szłam o kulach wszyscy mnie mijali i zostawałam na końcu. Teraz szłam normalnie, jak wszyscy inni.

Chcę też powiedzieć, że moja choroba jest udokumentowana. Mam na to całą dokumentację lekarską. Będąc pierwszy raz w Ognisku Bożego Pokoju, opowiedziałam trochę o tych moich problemach zdrowotnych Agnieszce, która powiedziała, że powinnam całkowicie zawierzyć to Bogu. I tak zrobiłam. Dziękuję Jezusowi i Maryi, Królowej Pokoju za cud uzdrowienia
i za radość wszystkich ludzi, którzy się ze mną cieszą.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!