- Następny post Orędzie z Medziugorje, 25 lipiec 2023r
- Poprzedni post Za dzieci i młodzież
Ognisko to ...
W Ognisku Bożego Pokoju najważniejszy jest ogień. Jezus mówi: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię, i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął!” (Łk 12,49)
Ten ogień najpełniej zapłonął na krzyżu, a teraz płonie w Kościele świętym, w sakramentach i Słowie Bożym. Pragniemy się gromadzić przy Sercu Jezusa. W obydwu Ogniskach Bożego Pokoju są kaplice, a w nich nieustanna (w dzień i w nocy) adoracja Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.
Królowo Pokoju! Daj nam poznać Twe pragnienia, a poznane umiłować, a umiłowane wypełniać we wspólnocie ludzi według Ducha Świętego. We wspólnocie ludzi adorujących, karmiących się Ciałem Chrystusa i Słowem Życia, aby nikomu nie zabrakło miłości, pokoju i wytrwałości. Królowo Pokoju prowadź nas!
2,019
Ognisko Bożego Pokoju
W naszych dwóch Ogniskach:w Łodzi (ul.Gdańska 85) i w Suchcicach (między Czerwinem a Suchcicami)
1 week ago
Dzisiaj urodziny Fryderyka!
Przyszedł na świat 1 marca 1810 roku w Żelazowej Woli . Jego Ojciec Mikołaj Chopin przybył do Polski z armią Napoleona, zaś mama Justyna Krzyżanowska była polską szlachcianką.
Zaciszny , mały dworek nad rzeczka Utratą był Jego kolebką. Mazowsze - przestrzeń, zielone dale, wierzby, malwy, ptasie i żabie koncerty , wesołe oberki wiejskich grajków wrosły w Jego piękna duszę i czułe serce na zawsze.
Muzyczny geniusz objawił się bardzo szybko. Mał tylko dwóch nauczycieli Wojciecha Żywnego i Józefa Elsnera w Warszawie. Komponował genialnym umysłem, wyobraźnią i sercem bardzo intensywnie i wiele do końca krótkiego, ledwie 39.letniego życia. Kiedy o "etiudzie rewolucyjnej" - op.10 nr 2 c- moll powiedziano, że to "armaty ukryte w kwiatach" rodzina w obawie , że ich Frycek zaangażuje się w politykę, namówiła go na wyjazd do Paryża . Ze łzami w oczach opuścił Warszawę jesienią 1830 roku. Nigdy nie wrócił do Polski.
Wróciło po śmierci Jego serce, przewiezione w największej tajemnicy przez ukochaną siostrę Ludwikę. ( Serce wmurowane w Bazylice św Krzyża w Warszawie, przed Powstaniem Warszawskim zostało "wykradzione" przez konspiracyjnych żołnieży i schronione w Milanówku)
Połowę życia spędził na emigracji. Tęsknił i komponował. Polonezy, Mazurki, Etiudy, Preludia. W Scherzo h- moll wplótł najczulszą polską kolędę Lulajże Jezuniu.
Był bardzo wrażliwy, delikatny, serdeczny, czuły dowcipny i chorowity, o czym wiemy z Jego listów, które słał do Warszawy.
Przed śmiercią mówił do przyjaciela X.Jełowickiego : " Nie chciałbym umrzeć bez Sakramentów, aby nie zasmucić Matki mej Kochanej"... dalej - pisze X. Jełowicki - " w końcu On, co zawsze był wykwintny w mowie, chcąc mi wyrazić wdzięczność nie wahał się powiedzieć: bez ciebie mój drogi byłbym zdechł jak świnia.(...)
Powtarzał najsłodsze imiona Jezus Maryja, Józef, przycisnął Krzyż do ust, wymówił słowa : jestem już u źródeł szczęścia " i skonał.
Rodem Warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel. W nekrologu napisał inny wielki przyjaciel artysty
K.C.Norwid .
Fragmenty
Jerzy Klechta "Duchowość Chopina"
www.youtube.com/watch?v=aKJqy2_c43Y&list=RDaKJqy2_c43Y&start_radio=1
Przyszedł na świat 1 marca 1810 roku w Żelazowej Woli . Jego Ojciec Mikołaj Chopin przybył do Polski z armią Napoleona, zaś mama Justyna Krzyżanowska była polską szlachcianką.
Zaciszny , mały dworek nad rzeczka Utratą był Jego kolebką. Mazowsze - przestrzeń, zielone dale, wierzby, malwy, ptasie i żabie koncerty , wesołe oberki wiejskich grajków wrosły w Jego piękna duszę i czułe serce na zawsze.
Muzyczny geniusz objawił się bardzo szybko. Mał tylko dwóch nauczycieli Wojciecha Żywnego i Józefa Elsnera w Warszawie. Komponował genialnym umysłem, wyobraźnią i sercem bardzo intensywnie i wiele do końca krótkiego, ledwie 39.letniego życia. Kiedy o "etiudzie rewolucyjnej" - op.10 nr 2 c- moll powiedziano, że to "armaty ukryte w kwiatach" rodzina w obawie , że ich Frycek zaangażuje się w politykę, namówiła go na wyjazd do Paryża . Ze łzami w oczach opuścił Warszawę jesienią 1830 roku. Nigdy nie wrócił do Polski.
Wróciło po śmierci Jego serce, przewiezione w największej tajemnicy przez ukochaną siostrę Ludwikę. ( Serce wmurowane w Bazylice św Krzyża w Warszawie, przed Powstaniem Warszawskim zostało "wykradzione" przez konspiracyjnych żołnieży i schronione w Milanówku)
Połowę życia spędził na emigracji. Tęsknił i komponował. Polonezy, Mazurki, Etiudy, Preludia. W Scherzo h- moll wplótł najczulszą polską kolędę Lulajże Jezuniu.
Był bardzo wrażliwy, delikatny, serdeczny, czuły dowcipny i chorowity, o czym wiemy z Jego listów, które słał do Warszawy.
Przed śmiercią mówił do przyjaciela X.Jełowickiego : " Nie chciałbym umrzeć bez Sakramentów, aby nie zasmucić Matki mej Kochanej"... dalej - pisze X. Jełowicki - " w końcu On, co zawsze był wykwintny w mowie, chcąc mi wyrazić wdzięczność nie wahał się powiedzieć: bez ciebie mój drogi byłbym zdechł jak świnia.(...)
Powtarzał najsłodsze imiona Jezus Maryja, Józef, przycisnął Krzyż do ust, wymówił słowa : jestem już u źródeł szczęścia " i skonał.
Rodem Warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel. W nekrologu napisał inny wielki przyjaciel artysty
K.C.Norwid .
Fragmenty
Jerzy Klechta "Duchowość Chopina"
www.youtube.com/watch?v=aKJqy2_c43Y&list=RDaKJqy2_c43Y&start_radio=1
1 week ago
„Żołnierzom Wyklętym. Pamięci tych, którzy w latach 1944-1963 kontynuowali walkę o niepodległą Polską w formacjach podziemia antykomunistycznego. Za ich miłość do Ojczyzny i Boga. Za wytrwałość pomimo braku nadziei. Za wierność wartościom i umiłowanie wolności. Za męstwo i ofiarność. Za to, że „zachowali się jak trzeba” i byli wierni Polsce „aż po ofiarę życia”. Przyszłym pokoleniom, aby pamiętały, że „walka o wolność, gdy się raz zaczyna, z ojca krwią spada dziedzictwem na syna”.
zdjęcie: IPN
Warto posłuchać:
www.bing.com/videos/riverview/relatedvideo?q=pie%c5%9bn+o+rotmistrzu+pileckim&mid=DB6790E747717B3... ... See MoreSee Less
zdjęcie: IPN
Warto posłuchać:
www.bing.com/videos/riverview/relatedvideo?q=pie%c5%9bn+o+rotmistrzu+pileckim&mid=DB6790E747717B3... ... See MoreSee Less
2 weeks ago
ORĘDZIE z 25 lutego 2026:
„Drogie dzieci! *W tym czasie łaski ponownie was wzywam, byście swoje życie oddali Bogu*, żeby was prowadził ku zmartwychwstaniu poprzez wasze osobiste nawrócenie. Dziatki, *Bóg jest blisko was i wysłuchuje waszych modlitw, ale wy jesteście pogrążeni we śnie i dlatego mnie posłał, żebym was przebudziła i byście zajaśnieli świętością niczym wiosenny kwiat*. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
(_Z zatwierdzeniem kościelnym)_ ... See MoreSee Less
„Drogie dzieci! *W tym czasie łaski ponownie was wzywam, byście swoje życie oddali Bogu*, żeby was prowadził ku zmartwychwstaniu poprzez wasze osobiste nawrócenie. Dziatki, *Bóg jest blisko was i wysłuchuje waszych modlitw, ale wy jesteście pogrążeni we śnie i dlatego mnie posłał, żebym was przebudziła i byście zajaśnieli świętością niczym wiosenny kwiat*. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
(_Z zatwierdzeniem kościelnym)_ ... See MoreSee Less
2 weeks ago
W Łodzi
... See MoreSee Less
3 weeks ago
Roman Brandstaetter
Zbaw nas od głupoty, Panie!
Jesteśmy solą zwietrzałą i bezużyteczną.
Nie umiemy żyć,
Nie umiemy myśleć,
Nie umiemy patrzeć,
Nie umiemy słyszeć,
Nie umiemy niczego przewidzieć,
Nie umiemy z nieszczęść
Wyciągnąć zbawiennych nauk,
I tak wspinamy się
- Zgraja ludzi
Opętanych żądzą zdobywania -
Po stromej drabinie złudzeń,
A jej szczeble pękają i łamią się
Pod ciężarem naszych nierozważnych kroków.
Czyniąc wszystko na przekór zdrowemu rozsądkowi
I przyrodzonej skłonności do trwania,
Idziemy urojoną drogą
Do urojonego celu,
W klęskach naszych upatrujemy zwycięstwa,
W zwycięstwach nie widzimy zarodków klęski,
W nonsensie upatrujemy sens,
A mowę,
Ten przywilej i chlubę naszego wybraństwa
Uczyniliśmy narzędziem pustej paplaniny
I brzydoty,
I jadowitego kłamstwa,
Na którym usiłujemy zbudować
Wielkość człowieka.
Boże nieskończonej mądrości,
Stworzycielu doskonałego kosmosu
I najpiękniejszej ziemi,
Nieśmiertelnej duszy
I mózgu,
I szarych komórek,
I pięciu zmysłów,
I wolnej woli,
Wyzwól nas z drapieżnych szponów głupoty
Tej czarnookiej kusicielki,
Wabiącej nas na wszystkich rogach historii
Jak na rogach ulic,
Od tej sprawczyni
Naszych błazeńskich zamiarów i czynów,
I upadków,
I jałowego życia,
I daj nam mądrość oczyszczenia,
Nam,
Synom ziemi,
Soli zwietrzałej i bezużytecznej. ... See MoreSee Less
Zbaw nas od głupoty, Panie!
Jesteśmy solą zwietrzałą i bezużyteczną.
Nie umiemy żyć,
Nie umiemy myśleć,
Nie umiemy patrzeć,
Nie umiemy słyszeć,
Nie umiemy niczego przewidzieć,
Nie umiemy z nieszczęść
Wyciągnąć zbawiennych nauk,
I tak wspinamy się
- Zgraja ludzi
Opętanych żądzą zdobywania -
Po stromej drabinie złudzeń,
A jej szczeble pękają i łamią się
Pod ciężarem naszych nierozważnych kroków.
Czyniąc wszystko na przekór zdrowemu rozsądkowi
I przyrodzonej skłonności do trwania,
Idziemy urojoną drogą
Do urojonego celu,
W klęskach naszych upatrujemy zwycięstwa,
W zwycięstwach nie widzimy zarodków klęski,
W nonsensie upatrujemy sens,
A mowę,
Ten przywilej i chlubę naszego wybraństwa
Uczyniliśmy narzędziem pustej paplaniny
I brzydoty,
I jadowitego kłamstwa,
Na którym usiłujemy zbudować
Wielkość człowieka.
Boże nieskończonej mądrości,
Stworzycielu doskonałego kosmosu
I najpiękniejszej ziemi,
Nieśmiertelnej duszy
I mózgu,
I szarych komórek,
I pięciu zmysłów,
I wolnej woli,
Wyzwól nas z drapieżnych szponów głupoty
Tej czarnookiej kusicielki,
Wabiącej nas na wszystkich rogach historii
Jak na rogach ulic,
Od tej sprawczyni
Naszych błazeńskich zamiarów i czynów,
I upadków,
I jałowego życia,
I daj nam mądrość oczyszczenia,
Nam,
Synom ziemi,
Soli zwietrzałej i bezużytecznej. ... See MoreSee Less
4 weeks ago
Kilka tygodni temu spotkałem się z zaprzyjaźnioną rodziną. Pomimo tego, że udaje nam się zobaczyć jedynie niespełna dwu, trzykrotnie w roku za każdym razem podstawowym tematem rozmowy jest psycho-fizyczny stan zdrowia teraz już 9-letniego chłopca.
Chłopak jest z natury spokojny, wygląda zdrowo i tak też się zachowuje, ale rodzice skarżą się na problemy interakcyjne i złe oceny które otrzymuje w szkole. W związku z tym rodzice od 2-3 lat ciągle szukają u niego jakiś cywilizacyjnych chorób i bez przerwy o tym mówią. Zmieniano już szkołę, gdzie były częste rozmowy z nauczycielami, a teraz w nowej szkole o przyszłości ich syna, tym razem, ma decydować całe gremium pedagogiczne. Rzadko się widzimy, więc z cierpliwością od 2 lat nie wtrącałem się, a jedynie przysłuchiwałem narzekaniom rodziców, ale diagnoza ADHD i kolejne poszukiwania nowych chorób sprawiły, że postanowiłem zabrać głos w oparciu o moje doświadczenia życiowe.
(…)
Mam już tyle lat, że doświadczyłem dość dobrze nowoczesności, ale pamiętam także czasu prostego PRL-u. Wychowałem się na przedmieściu, średniej wielkości miasta, mieszkałem w starym, ale jednorodzinnym domu. To sprawiało, ze wiele rzeczy trzeba było remontować lub budować samemu, co robiłem z bratem lub tatą. Mieliśmy też ogród o który trzeba było dbać przez większość roku. A kilka razy w roku jeździliśmy całą rodziną na wieś pomóc mojej 80-letniej babci, która po śmierci dziadka mieszkała sama na
4-hektarowym gospodarstwie. Przy tych pracach, będąc nastolatkiem często narzekałem. Po co tyle robić jak można kupić marchewkę w sklepie?
Moi koledzy ze szkoły mieszkają w „blokach” i mają znacznie więcej czasu na grę w piłkę lub na gitarze, czy jazdę na rowerze itp. ... Teraz już tak nie myślę. Teraz myślę, że to był najlepszy i najcenniejszy czas mojego życia. Czy to było sobotnie sprzątanie w domu, czy praca w ogrodzie, czy pomoc w gospodarstwie, to schemat był podobny. Jakoś tak było, że wszyscy w mojej rodzinie wiedzieli, że pracujemy jako rodzina razem, każdy w czymś pomaga. Przyznaję, że często zaczynało się od sporów, dąsów, czasem kłótni. Po prostu trudno było zrozumieć po co te wszystkie „nieopłacalne” prace wykonywać. Ale ponieważ nie dało się „wygrać” z rodzicami, to kolejne godziny mijały na zaprzyjaźnianiu się ze szpadlem, grabiami i ze swoją rodziną. O dziwo wtedy zaczynaliśmy ze sobą rozmawiać i można było się wiele dowiedzieć, bo z „nudów” przy kopaniu ogrodu szpadlem, rodzeństwo zaczynało „sypać”.
I wtedy wychodziło na jaw, że mój brat czegoś tam nie zrobił w szkole, że rower sam się nie zarysował, a moja siostra znowu wybiera się na jakieś ognisko itd., itp. Po całym dniu pracy odczuwało się, że dobrze minął dzień pomimo porannych sporów i że ze swoimi rodzicami i rodzeństwem można się nawet pośmiać. I pamiętam, że gdy wieczorem robiło się chłodno to ciepła kolacja w gronie rodziny była wyjątkowo dobra i wszyscy byli spokojni i radośni.
Wraz z postępem wkroczyła „wyższa technologia:. Po bezrobociu lat 90-tych rodzice znaleźli lepiej płatne prace i o dziwo zamiast więcej czasu było go mniej i zaczęła się gonitwa. Ogrom nowych możliwości i środków (w tym finansowych) sprawił, że codzienne proste obowiązki i prace – jak gotowanie, sprzątanie, nauka spadły na drugi plan i wykonywało się je w pośpiechu. Prace w ogrodzie robiło się w międzyczasie, a remonty często wykonywały firmy zewnętrzne i nie pracowało się już razem. Po kilku latach, kiedy wszystko w domu było już wyremontowane i powinien być czas, to w prawie każdym pokoju pojawił się telewizor, a komputer i internet zajmował wolne wieczory.
Jak sądzę „gwoździem do trumny” naszej rodziny był moment kiedy tata kupił super płaski, panoramiczny telewizor 3D i powiesił go w jadalni. Ostatni BASTION RODZINY – miejsce spotkania się i rozmowy przy posiłkach – UPADŁ. Od tego momentu zauważyłem (po kilku latach), że każdy zaczął żyć oddzielnie w swoim pokoju, w gronie swoich kolegów lub w towarzystwie komputera, telewizora.
Mam wrażenie, że tylko 15 lat, a życie „stanęło na głowie” na tyle, że różne stresy, choroby trudności, każdy doświadczał, również ja, w izolacji. Dobrze, że jeszcze Pan Bóg czuwa i w odpowiednim momencie podejmuje interwencję- tak jak to zrobił dla mnie.
(…)Pan Bóg w moim życiu zadziałał. Trafiłem do Katolickich Wspólnot, m.in. do Ogniska Bożego Pokoju, w którym dzięki Miłosierdziu i Łasce Bożej doświadczyłem nawrócenia.
W oparciu o moje doświadczenia, ze względu na tego 9 - letniego chłopca o którym pisałem na początku, życzyłbym sobie i jego rodzicom, abyśmy co dzień starali się stawiać Pana Boga na pierwszym miejscu, a wtedy wszelkie pułapki współczesności będą nam niegroźne i wszystko wróci na swoje miejsce.
Cały tekst w zakładce „Płomień” ... See MoreSee Less
Chłopak jest z natury spokojny, wygląda zdrowo i tak też się zachowuje, ale rodzice skarżą się na problemy interakcyjne i złe oceny które otrzymuje w szkole. W związku z tym rodzice od 2-3 lat ciągle szukają u niego jakiś cywilizacyjnych chorób i bez przerwy o tym mówią. Zmieniano już szkołę, gdzie były częste rozmowy z nauczycielami, a teraz w nowej szkole o przyszłości ich syna, tym razem, ma decydować całe gremium pedagogiczne. Rzadko się widzimy, więc z cierpliwością od 2 lat nie wtrącałem się, a jedynie przysłuchiwałem narzekaniom rodziców, ale diagnoza ADHD i kolejne poszukiwania nowych chorób sprawiły, że postanowiłem zabrać głos w oparciu o moje doświadczenia życiowe.
(…)
Mam już tyle lat, że doświadczyłem dość dobrze nowoczesności, ale pamiętam także czasu prostego PRL-u. Wychowałem się na przedmieściu, średniej wielkości miasta, mieszkałem w starym, ale jednorodzinnym domu. To sprawiało, ze wiele rzeczy trzeba było remontować lub budować samemu, co robiłem z bratem lub tatą. Mieliśmy też ogród o który trzeba było dbać przez większość roku. A kilka razy w roku jeździliśmy całą rodziną na wieś pomóc mojej 80-letniej babci, która po śmierci dziadka mieszkała sama na
4-hektarowym gospodarstwie. Przy tych pracach, będąc nastolatkiem często narzekałem. Po co tyle robić jak można kupić marchewkę w sklepie?
Moi koledzy ze szkoły mieszkają w „blokach” i mają znacznie więcej czasu na grę w piłkę lub na gitarze, czy jazdę na rowerze itp. ... Teraz już tak nie myślę. Teraz myślę, że to był najlepszy i najcenniejszy czas mojego życia. Czy to było sobotnie sprzątanie w domu, czy praca w ogrodzie, czy pomoc w gospodarstwie, to schemat był podobny. Jakoś tak było, że wszyscy w mojej rodzinie wiedzieli, że pracujemy jako rodzina razem, każdy w czymś pomaga. Przyznaję, że często zaczynało się od sporów, dąsów, czasem kłótni. Po prostu trudno było zrozumieć po co te wszystkie „nieopłacalne” prace wykonywać. Ale ponieważ nie dało się „wygrać” z rodzicami, to kolejne godziny mijały na zaprzyjaźnianiu się ze szpadlem, grabiami i ze swoją rodziną. O dziwo wtedy zaczynaliśmy ze sobą rozmawiać i można było się wiele dowiedzieć, bo z „nudów” przy kopaniu ogrodu szpadlem, rodzeństwo zaczynało „sypać”.
I wtedy wychodziło na jaw, że mój brat czegoś tam nie zrobił w szkole, że rower sam się nie zarysował, a moja siostra znowu wybiera się na jakieś ognisko itd., itp. Po całym dniu pracy odczuwało się, że dobrze minął dzień pomimo porannych sporów i że ze swoimi rodzicami i rodzeństwem można się nawet pośmiać. I pamiętam, że gdy wieczorem robiło się chłodno to ciepła kolacja w gronie rodziny była wyjątkowo dobra i wszyscy byli spokojni i radośni.
Wraz z postępem wkroczyła „wyższa technologia:. Po bezrobociu lat 90-tych rodzice znaleźli lepiej płatne prace i o dziwo zamiast więcej czasu było go mniej i zaczęła się gonitwa. Ogrom nowych możliwości i środków (w tym finansowych) sprawił, że codzienne proste obowiązki i prace – jak gotowanie, sprzątanie, nauka spadły na drugi plan i wykonywało się je w pośpiechu. Prace w ogrodzie robiło się w międzyczasie, a remonty często wykonywały firmy zewnętrzne i nie pracowało się już razem. Po kilku latach, kiedy wszystko w domu było już wyremontowane i powinien być czas, to w prawie każdym pokoju pojawił się telewizor, a komputer i internet zajmował wolne wieczory.
Jak sądzę „gwoździem do trumny” naszej rodziny był moment kiedy tata kupił super płaski, panoramiczny telewizor 3D i powiesił go w jadalni. Ostatni BASTION RODZINY – miejsce spotkania się i rozmowy przy posiłkach – UPADŁ. Od tego momentu zauważyłem (po kilku latach), że każdy zaczął żyć oddzielnie w swoim pokoju, w gronie swoich kolegów lub w towarzystwie komputera, telewizora.
Mam wrażenie, że tylko 15 lat, a życie „stanęło na głowie” na tyle, że różne stresy, choroby trudności, każdy doświadczał, również ja, w izolacji. Dobrze, że jeszcze Pan Bóg czuwa i w odpowiednim momencie podejmuje interwencję- tak jak to zrobił dla mnie.
(…)Pan Bóg w moim życiu zadziałał. Trafiłem do Katolickich Wspólnot, m.in. do Ogniska Bożego Pokoju, w którym dzięki Miłosierdziu i Łasce Bożej doświadczyłem nawrócenia.
W oparciu o moje doświadczenia, ze względu na tego 9 - letniego chłopca o którym pisałem na początku, życzyłbym sobie i jego rodzicom, abyśmy co dzień starali się stawiać Pana Boga na pierwszym miejscu, a wtedy wszelkie pułapki współczesności będą nam niegroźne i wszystko wróci na swoje miejsce.
Cały tekst w zakładce „Płomień” ... See MoreSee Less


